|
Archiwum
|
poniedzia³ek, 12 grudnia 2011
Dzisiaj bêdê straszny i zabawie siê w prognozowanie przysz³o¶ci.
A wszystko przez Windows 8... Od pewnego czasu bawiê siê wersj± dewelopersk±. Pomimo tego, ¿e mam to na systemie który parametrami hmmm... odbiega od aktualnych standardów (XFCE ma k³opoty z p³ynnym dzia³aniem), pomimo tego, ¿e linuksiarzem jestem raczej zatwardzia³ym, to jest to system, który mi siê podoba. A jak mi siê podoba, to bêdzie podoba³a siê innym. Teraz jednak spróbuje wykonaæ proroctwo. "Zaprawdê powiadam wam, ¿e gdy Win8 wyjdzie gotowe na ¶wiat, bêdzie towarzyszyæ temu dziwny znak jako to nowe tablety dla rynku biznesowego, które zamêt sprowadz± i sukces rynkowy." Czemu tak s±dzê? Owszem, Apple ma du¿y marketing factor, ale... Enterprajsowe zarz±dzanie ca³± infrastruktur± rzondzi a i argument "Gdziekolwiek jeste¶, czegokolwiek ze znakiem MS u¿ywasz, twoje dane s± bezpieczne z tob±" trafia do ludzi. A tak praktycznie... Wiecie co mnie ujê³o w podej¶ciu? Oto jest system tabletowy (och, jak on kusi do u¿ywania palców), którym mo¿na zarówno zarz±dzaæ na poziomie domenowym, jak i bezpiecznie daæ do rêku u¿yszkodnikowi. Jaki tablet na rynku spe³nia powy¿sze wymagania? No w³a¶nie... Z jednej strony mamy koszmarny hype na tablety, z drugiej strony mamy po jednej stronie infrastrukturê korporacyjna z jej wszystkimi obostrzeniami (bo Sekjurno¶æ!), a z drugiej urz±dzenia mobilne, których nasi drodzy sejlsi czy inny mene¿mêt pracuje, z drugiej strony pracuj±c trzyma tam Nasze Kochane Dane. Po czym gubi t± elektronikê na pierwszej popijawie. Znaczy spotkaniu biznesowym z kluczowym klientem. Pierwsz± rzecz±, jaka mnie ujê³a przy Win8 by³ BitLocker. On po prostu jest. Niech sobie sales gubi tableta. Dostanie po kieszeni, ale dane jakie tam mia³ s± bezpieczne. Oczywi¶cie zarz±dzanie z poziomu domeny nie stanowi problemu. I to jest drugi plus. Wdro¿enie polityki bezpieczeñstwa na tabletach nie ró¿ni siê niczym od jej wdro¿enia na klaptopach czy stacjonarkach. £±cznie z AppLockerem. Teraz popu¶æmy nieco wodze fantazji... Wprowad¼my do równania buzzword. Cloud. Chmura. Przetwarzanie rozproszone. Tablet biznesowy, który ca³y czas ma dostêp do koniecznych danych, a i inni maja dostêp do danych jakie wprowadzi³em. Ot tak, bez pierdu³ typu konwertowanie, przewalanie przez jakie¶ inne systemy. Po prostu dzia³a. Przyjmujê tutaj, ¿e tablet poza WiFi ma równie¿ kartê GSM wtykniêt±. Zauwa¿cie, ¿e nie mówiê tutaj o rynku prywatnym. Tutaj jest namieszane mocno przez IOS i Androida. Oczywi¶cie rozumiem marketingowe teksty o MicrosoftStore i kulki z wielko¶ciami. Produkt trzeba sprzedaæ. Ja pewnie nawet kupiê. Ale to sektor biznesowy jest obszarem w którym le¿y kasa do wziêcia... S±dzê, ¿e w MS pracuja ludzie inteligentni, którzy te¿ to widz±. Wiêc moje drugie proroctwo: "Zapomnijcie wiêc o tabletach z Win8 za 200$ albowiem to nie wy jeste¶cie targetem, lecz korpo które kas± sra." Howgh.
pi±tek, 04 listopada 2011
Przyszed³ lesniczy
...jak to w starym dowcipie o hitlerowcach i partyzantach. A chodzi o nadchodz±c± zmianê w regulaminie PSN (to ta sieæ do PS3), która likwiduje limit jednoczesnego u¿ywania gry na 5 konsolach i ustala go na 2 konsole. I wtem na jednym z bardziej znanych portali wymiany u¿ywanych gier zacz±³ siê p³acz. ¯e jaktotak! Przecie¿ gry drogie i jak oni teraz kupowaæ bêd±1 I wogle Sony zach³anne bydlaki s±. I nie zmienia siê regu³ gry. A o co chodzi? Otó¿ regulamin PSN pozwala na to, aby móc sobie, na w³asnym koncie, uruchomiæ jednocze¶nie grê na 5 ró¿nych konsolach. Wobec tego sprytni ch³opcy zbierali siê w piêciu, zak³adali konto na PSN, kupowali grê i sobie grali. Teraz regulamin im na to nie pozwoli. Wiecie co? CRY ME A RIVER EMO BOYZ (wiem, old meme is old, ale genialnie tu pasuje) regulamin us³ugi wyra¼nie mówi, ¿e niedozwolone jest udzielanie dostêpu do konta osobom trzecim. Ale oczywi¶cie. Nie mo¿na grzecznie, wiec trzeba pasem przylaæ. Efekt jest taki, ¿e teraz te osoby s± pewne, ¿e siê je krzywdzi. ¯e zrobiono im to specjalnie na z³o¶æ. Co ciekawsze wiedz± nawet czyja jest to wina - serwisu polygamia.pl (zapewne redaktorzy maj± tajn± umowê z Sony i procent od zysków). Mog± mi siê nie podobaæ pewne ruchy na rynku gier konsolowych, mogê twierdziæ, ¿e twierdzenie, ¿e to piractwo jest winne wysokim cenom gier to uberbulszit. Ale p³acz, ¿e kto¶ przestaje traktowaæ drug± stronê uk³adu jako powa¿nego partnera i o¶miela siê wymusiæ zapisy zaakceptowanego przez obie strony regulaminu, to dziecinada. Nie s±dzê nawet, ¿e te osoby bêd± potrafi³y przyznaæ siê przed samym sob± "dobra, oszukiwa³em, nie do koñca realizowa³em zapisy umowy, teraz siê skoñczy³o". One zawsze bêd± ¿y³y w poczuciu krzywdy, niesprawiedliwo¶ci i spisku przeciwko nim. Cholera... Rosn± nowi wyborcy trzyliterowej partii na P. PS. Cieszcie siê, ¿e banhammer nie nadszed³. Ja bym go zapu¶ci³.
sobota, 02 kwietnia 2011
Wolno¶æ? Po co wam wolno¶æ?
Macie przecie¿ Internet… Jakby ten kraj utrzymywa³ siê jedynie z podatku VAT od tego co jest przez obywateli RP do Sieci wprowadzane, to by dawno przez was zbankrutowa³. Bo to jest podatek od warto¶ci dodanej. A wy umiecie jedynie czerpaæ. Tak. To prawda. Nie dodajecie nic od siebie. Blogi? Niga. Kaman. Reklamy? Jakie reklamy. Je¶li stoisz na poziomie przewy¿szaj±cym omu³ki to u¿ywasz adblocka. Banki? No tak. Masz mnie. Mo¿liwo¶æ ominiêcia Poczty Monopolistycznej przy przelewie jest Czym¶ Dobrym. Czy jest warto¶ci± dodan± czy jedynie ominiêciem po¶rednika? Sam sobie odpowiedz… Co zosta³o? Portale aukcyjnie? Portale spo³eczno¶ciowe? Mówiê tutaj o warto¶ci DODANEJ. Ja widzê dwie rzeczy: informacje od niezale¿nych (lub zale¿nych, ale publikuj±cych) security researchers [taka nisza, co ja poradzê] oraz kultura chanowa. Pierwsze pominê, bo nie tutaj jest point. 4chan Gimbusy. Debile. Pornoluby. Mato³ki. Na¶ladowcy. Pozerzy. Scriptkiddies. Anonimy. Frajerstwo. Nowokurwy. Pojeby. Dzieci neo… Nazw jest wiele. Miejsc jest wiele. Ale… Za czasów burzliwej m³odo¶ci mia³em taki genialny znaczek (buttona) z napisem „Jestem przysz³o¶ci± narodu”. Zajebiste, prawda (imaginujcie sobie mnie z irokezem i tanim winem). Teraz chanowcy s± przysz³o¶ci±. A wiecie czemu? Bo my¶l±. Bo maja pomys³y. Bo umiej± nie tylko dodaæ 2 do 2 ale i pomno¿yæ 15 przez 64. I wychodz± im takie memy, za które Coca Cola by p³aci³a w tytanie (wagowo wychodzi lepiej jak z³oto). Lolcaty? *chan O’Rly? Yes. Really. *chan. Badger. Badger. Badger… No. Dobrze my¶lisz. Rickrolling… Ciesz siê. Jakby nie oni, to w³a¶nie by¶ siê w³adowa³ na drive-by download Pedobear. Znasz? Wiesz? A Gazeta Olsztyñska nie wiedzia³a. Tak, te¿ *chan. DDoSy. G³upawe telefony. Te¿ oni. Tak jak ca³y ruch Anonymous i Dzia³o Orbitalne (nie, nie Laser Kontroli Umys³ów. To s± Illuminaci). A ty co wnios³e¶ do kultury internetowej? Komcia u WO? Klikniêcie na GW? Konsument mówi, ¿e je, aby je¶æ. Czy jesz aby je¶æ? Jesz. Wydalasz. Praw natury pan nie zmienisz i nie b±d¼ pan g³±b. (wê¿ykiem) Ale mo¿e co¶ dodasz od siebie? Prêdzej, czy pó¼niej te g³upie gimbusy will inherit the earth. I co wtedy zrobisz biedny ma³y wojowniku. Ju¿ teraz nie umiesz mówiæ ich jêzykiem. Stañ przed lustrem i popatrz. Kim jeste¶? Nowokurw±? Jajcarzem? Bekostwórc±? A mo¿e ¶mieciem, który za chwilê trafi do rynsztoka (kto jeszcze wie, co to rynsztok?) XXI wiek nasta³ DZIESIÊÆ lat temu. Pobuda! Ruchy! Za kilka dni oni bêd± praktykantami. Potem specjalistami. A nastêpnie który¶ z nich kopem wywali drzwi i zapyta „Kurwa, nowocioto. Nie widzia³e¶ na ¿ydrurze, ¿e ja tu teraz pwnujê?” To oni s± przysz³o¶ci± narodu. I jak tak sobie patrzê z boku, to siê nawet cieszê. Wiesz czemu? Bo oni my¶l±. Wnosz± co¶ nowego a nie powielaj± stare schematy. Wiem, ¿e chan to brud, smród i zgnilizna moralna. Wiem równie¿, ¿e maj± Pomys³y. Dali¶my wam na tacy bezpieczne szyfrowanie. Dali¶my wam na tacy niewykrywalne po³±czenia. Olali¶cie cypherpunków. Oni nie. Oni s± przysz³o¶ci± narodu. Czy to siê komukolwiek podoba, czy nie. Od siebie. Nie chcia³em takiej przysz³o¶ci. Chcia³em u¿ytkowników, którzy my¶l±. Dosta³em f8ookowe kurewki (patrzê na zdjêcia!), lanserów na NK, wypolerowane CV na *line… Ludzie. Dostali¶cie do r±k Internet. Narzêdzie, które was wyzwala³o ze wszystkiego. Po czym je pierdzielneli¶cie (ciekawostka - s³ownik nie zna takiego wyrazu) na bok. Czemu. Niewygodne? Nieprzydatne? Po chuj nam to? £atwiej jest dissn±æ, ni¿ wspomóc. Wiem. Nikt nie mówi³, ¿e bêdzie ³atwo. Taki mem. Podziwiam Dukaja. Czytam ostatnio to co napisa³. Od pocz±tku. I mam wra¿enie, ¿e on to zobaczy³ wcze¶niej, ni¿ nast±pi³o. [tu by³ kawa³ek ale go wyci±³em] Nie wiem co bêdzie dalej. Tuluza dukajowa, czy zestawy VR przyby³ka. Wiem jedno. JA KCEM! Nie wyskoczê z tego poci±gu jad±cego w przysz³o¶æ. Mo¿ecie próbowaæ mnie wyrzuciæ. Try me. I’m fuckin’ ready. Wolno¶æ. Po co wam wolno¶æ? Macie przecie¿ salon24/gw/plotek/gazetê polsk±… Czy s³yszysz? Czy s³yszysz? Co tu dzieje siê od lat? Jaki wokó³ siebie szum wytwarza ten fatalny ¶wiat? Co za fatalny ¶wiat… Podzielony granicami… Z lud¼mi, którzy my¶l±. Rozmawiasz tylko mailami. Czujesz ich jedynie przy pomocy gównianego obrazka… Tylko dlatego, ¿e my¶l± innymi kategoriami… Na tym ¶wiecie ka¿dy jest zach³anny i pazerny. Na tym ¶wiecie ka¿dy chce byæ znanym. Kilku frajerów rz±dzi ¶wiata tego polityk±. My my¶limy o w³adzy nad galaktyk± Co za pojebany ¶wiat Chanowcy wiedz± o co w tym chodzi. Có¿ za zajebisty ¶wiat. Roku internetowrego. Hello gentlemen how are you. Wszystkie wasz bazy byæ nale¿eæ do nas. Wersja alfa? Czy ju¿ wdro¿enie? foka aprobaty to chyba te¿ *chanowy mem... Kuuuuuurw
pi±tek, 01 kwietnia 2011
sobota, 11 wrze¶nia 2010
Jak zbudowaæ Cylona
Kupi³em sobie Arduino. Fajna zabawka - p³ytka, z kilogramem z³±czek, procesorem i z³±czem USB. Po co sobie kupi³em? Bo tak, bo mi siê podoba, bo czasem lubiê pokombinowaæ nad rozwi±zaniami. Przysz³a (dosz³o te¿ trochê innych czê¶ci jak LEDy, p³ytka prototypowa, kabelki, wy¶wietlacz 20x4, potencjometry itp). Wracaj±c jednak do tematu - dzisiaj zbudujemy Cylona. Cylon, do ¿ycia, potrzebuje rzêdu ¶wiate³ek (podobnie jak KITT). Aby by³o pro¶ciej, u¿yjemy 11-tu diód LED, 11 rezystorów, p³ytki prototypowej i kilometra kabla. Najpierw technologia - na p³ytce prototypowej ustawiamy sobie 11 LEDów, montujemy do nich rezystory (do ka¿dej diody jeden) i prawie gotowe. Ka¿d± diodê pod³±czamy (od strony rezystora) pod Arduino do z³±cza PWM pocz±wszy od pinu 2 a¿ do 11. Jak pod³±czycie w kolejno¶ci, to bêdzie fajnie potem wygl±da³o. Z drugiej strony pod³±czamy wszystko pod GND i tyle. Zauwa¿cie, ¿e nie pod³±czyli¶my siê pod pin 13 - on jest ju¿ z rezystorem i by nam bru¼dzi³o w jasno¶ci. Teraz czas na trochê kodu. U¿ycie digitalWrite odrzuci³em bo chcia³em zrobiæ ³adn± wersjê Cylona - z s±siednimi LEDami lekko siê ¶wiec±cymi. Oczywi¶cie to jest do zrobienia (i nawet kiedy¶ to zrobiê) ale na dzisiaj nie mam tyle oporników i wyj¶æ do bezpo¶redniego sterowania (znaczy, mam, ale nie potrafiê ich jeszcze u¿yæ). U¿y³em zatem analogWrite. Ró¿nica jest taka, ¿e zamiast LOW/HIGH podajemy warto¶æ od 0 do 255 i dioda siê odpowiednio jasno ¶wieci. jak chcia³em, aby Cylon dzia³a³? Pierwszy LED lekko, drugi mocno, trzeci znów lekko. No to wystruga³em co¶ takiego: //Zmienne int Pin_przed = 13; int Pin_po = 13; int Pin_po_po = 13; int opoznienie = 17; void setup() { // tutaj nic } void loop() { for (int Pin = 2; Pin < 12; Pin++) { Pin_przed = Pin + 1; Pin_po = Pin - 1; Pin_po_po = Pin - 2; if (Pin == 2) { Pin_po = 3; Pin_po_po = 4; } if (Pin == 3) Pin_po_po = 5; for (int i=25; i <= 50; i= i+5){ analogWrite(Pin_przed, 1); analogWrite(Pin, i); analogWrite(Pin_po, 5); analogWrite(Pin_po_po, 0); delay(opoznienie); } } for (int Pin = 12; Pin > 2; Pin=Pin-1) { Pin_przed = Pin - 1; Pin_po = Pin + 1; Pin_po_po = Pin + 2; if (Pin == 12) { Pin_po = 11; Pin_po_po = 10; } if (Pin == 11) Pin_po_po = 9; for (int i=25; i <= 50; i= i+5){ analogWrite(Pin_przed, 1); analogWrite(Pin, i); analogWrite(13, i); analogWrite(Pin_po, 5); analogWrite(Pin_po_po, 0); delay(opoznienie); } } } Trochê t³umaczenia: - dwie pêtle: jedna jedzie ¶wiate³kami w jedn±, druga w drug± stronê; - Pin_po_po itp - odpowiednie zapalanie i gaszenie LEDów przy przej¶ciu - kilka ifów dla warto¶ci granicznych aby zgasiæ LEDy po przej¶ciu. I tyle. Budowê uzbrojenia oraz systemu nienawi¶ci, jako trywialne, pozostawiam wam jako pracê domow±. Oczywi¶cie powy¿szy Cylon da siê ³adnie poprawiæ. Pierwszym krokiem bêdzie wywalenie drugiej pêtli. Drugim przebudowa osprzêtowania - 11 LEDów to maksimum co mo¿na prosto wyci±gn±æ. nastêpnym krokiem bêdzie u¿ycie rejestru przesuwnego. Mo¿na siê tez pokusiæ o regulowan± prêdko¶æ lub jasno¶æ Cylona. Ale to ju¿ nastêpnym razem
sobota, 24 kwietnia 2010
Jestem oaz± spokoju
Od pewnego czasu prowadzê do¶wiadczenie. Z braku szczurów prowadze je na sobie. Otó¿ staram siê ¿yæ tytu³ow± dewiz±. Wyszed³em z za³o¿enia, ¿e je¶li co¶ niefajnego siê ju¿ sta³o, to nic nie poradzê i nie ma sie co denerwowaæ. Je¶li natomiast cos siê mo¿e staæ a ja mam na to wplyw, to nale¿y staraæ siê temu zapobiec, ale spokojnie, bez nerwów, bo dzia³aj±c bezmy¶lnie moge tylko popsuæ. Najgorzej by³o z jazd± samochodem. S± dwa powody - lubiê je¿dziæ szybko i dzia³a na mnie "road rage". Ale po zastanowieniu wysz³o, ¿e jedno jest z drugim powi±zane. Chce jechac szybko, a stojê w korku, wiêc siê denerwujê, wiêc chcê z niego szybko wyjechaæ, wiêc sie denerwujê, bo nie mogê... I sprê¿yna siê nakrêca. Wiêc co? Po prostu. Jak jest korek, to jest. Nic na to sie nie poradzi. Mo¿na go omin±æ (jesli siê da), mo¿na sie po prostu toczyæ. Argument o tym, ze jestesmy gdzies umówieni na okre¶l±na godzinê i MUSIMY!!! to nie argument. Zamiast szaleæ trzeba by³o pomy¶leæ i wyjechac wcze¶niej. A jesli sie nie wyjecha³o, to trudno. Bêdzie siê pó¼niej... Wiecie co? Takie podej¶cie pomaga. L¿ej siê czujê. Trzeba co¶ zrobiæ - bêdzie zrobione. Trzeba co¶ zrobiæ w nierealnym terminie - nie bedzie zrobione. Proste. Oczywi¶cie.. jestem tylko cz³owiekiem i s± sytuacje, które podkrêcaj± poziom nerwa. Ale na szczê¶cie jest jeszcze dalszy ciag tytu³owej mantry. ...pierdolonym, kurwa, zajebi¶cie wyluzowanym kwiatem lotosu na tafli jeziora. Pomaga. Czy¿by cheat code do tej wersji rzeczywisto¶ci?
¶roda, 27 stycznia 2010
Sztuka dla jednego aktora
...i grupy automatonów. Bêdzie o Fau¶cie w Teatrze Wielkim. Fau¶cie, który jest autorsk± wizj± Roberta Wilsona. Zacznijmy od pocz±tku. Historiê Fausta zak³adam, ¿e znacie. O operê pod tym tytu³em to ju¿ niekoniecznie wszyscy sie otarli, wiêc w skrót techniczny: - opera (wiêc chodz± i ¶piewaj± - tak jak bollywood, ale w innym stylu i nie kazdy lubi) - oparta na utworze niemieckim - ¶piewana po francusku z polskimi napisami. Bez dubbingu. Bez lektora. Trzeba czytaæ, albo znaæ Français. - re¿yser, scenorgaf i ¶wiat³oideolog - cz³owiek o oryginalnym podej¶ciu do sztuki. Zdjêcia na stronie teatru obejrza³em. Ciekawie zapowiadaj±. Na 100% nie bêdzie to typowe przedstawienie. Miejsca mamy na balkonie, wiêc zapakowa³em lornetki. Takie 10x50 Dzyñ-dzyñ. ¦wiat³a. Kurtyna. Pierwsze wra¿enie - szok. Powa¿nie. Gabinet doktora Fausta zabija. ¦ciana ksi±g, dziura w pod³odze. Koniec. Minimalizm. Dobra. Kupujê t± wizjê. Pojawia sie Faust. Pierwsze wra¿enie - teatr kabuki. To ze wzglêdu na makija¿. Drugie wra¿enie - czy to jest kobieta czy mê¿czyzna? A mo¿e robot? Kuchy ma takie do¶æ automatyczne... Dopiero ¶piew wyja¶ni³ sprawê - mê¿czyzna, cz³owiek. W miêdzyczasie na scenie pojawia siê krzes³o Fausta. No i jego "papuga". Tak naprawdê, to nie wiem co to jest, ale wygl±da jak papuga na dr±¿ku. Gipsowa. Niestety pierwsze moje skojarzenie to papuga z Monty Pythona... "Wake up polly!!!". Dobra, powagê nale¿y zachowaæ. Niczym diabe³ek z pude³ka pojawia siê nomen, omen Mefistofeles. Jak na razie efekty specjalne powalaj±. Niestety widaæ, i¿ minimalizm i symbolizm równie¿ jest w robocie - praktycznie nikt nie u¿ywa rekwizytów. Ale ok. Prze³±czê siê w tryb symbolizmu i dam radê. Akt I cd. - jarmark/rynek . W "pracowni" by³ minimalizm? Nie. Tam by³a rozbuchana dekadencja. Na scenie coraz wiêcej aktorów. Wszyscy maja mechaniczne ruchy, jak kto¶ spêdzi³ trochê czasê nad gr± "Siberia" (POLECAM!) to wie o czym mówiê. Antrakt - dyskutujemy ze znajomymi, wymieniamy spostrze¿enia. Wygl±da na to, ¿e makija¿ jest nie tyle japoñski ile niemiecki ze starych oper. OK. Przyjmujê. Akt II. I tu sie zaczynaj± schody. Ja pojmuje minimalizm i symbolizm. Ale s± granice, ktorych przekraczaæ nie wolno. Scenografia ogrodu Ma³gorzaty, to kawa³ naprawdê niez³ej technicznie roboty, która posz³a psu na budê bo nie spe³nia swojego zadania. Czy ju¿ mówi³em, ze Sibel jest grany przez kobietê? Bo jest. Akt III. Ko¶ció³. podobnie jak w akcie II, jakbym nie wiedzia³, to bym nie pozna³. No dobra. Móg³bym sie w po³owie domy¶leæ, bo Ma³gorzata raczej nie chodzi do holodecku siê modliæ. A to tak wygl±da. WTF!!! Powoli, z sufitu obni¿a siê CO¦. Pocz±tkowo ma kszta³t pocisku. Ale jest d³u¿sze. O wiele d³u¿sze. I obni¿a siê coraz bardziej. [Na kolejnym antrakcie, Zwieracz stwierdzi³, ¿e to mo¿e Palec Bo¿y. Palec... B³ogos³awieni ci, którym to nie przypomnia³o czego¶ innego.] Akt III, ulica przed domem Ma³gorzaty. Znów wysoki poziom scenografii, która mimo tego, ¿e to tylko kilka kresek, bardzo daje radê. Tym razem pie¶ñ o tym jak zajebista spraw± jest wojna. Wykonana przez zgraje automatonów. No i co¶ na co wiele osób czeka, czyli walka! I ¶mieræ! I wogle! Nie ukrywam. Maj±c na uwagê dotychczasow± metodykê prezentacji (minimalizm! symbolizm!), nie spodziewa³em siê fajerwerków. No có¿, nie by³o zaskoczenia. Symboliczna walka, po której Walenty umiera do koñca aktu. Akt IV. Góry Harzu. Znów scenografia w typie symbolizmu. I wszystko by³oby dobrze, gdyby nie lataj±cy obelisk ze ¶wietlówek. Symbolizm trawiê. Surrealizmu - nie. (A mo¿e to mialy byæ Góry Kwartzu?) Ale nie czas na wnikanie w szczegó³y. Czas na gwó¼d¼ programu. DIE WALPURGISNACHT!!! Mówi³em, ¿e nie trawiê surrealizmu? Mówi³em. Dlatego gdy na scenê wbieg³y ufarbowane na czerwono anio³ki, to przez chwilê zaniemog³em. Owszem. Balet ³adny. Ale pasuj±cy tutaj, do tej konwencji, jak piê¶æ do sk³adowiska materia³ów radioaktywnych. Akt IV cd czyli wiêzienie. I znów dekoracja sk³adaj±ca siê z jednego rysunku, a spokojnie wystarczaj±ca. Ostatnia rozgrywka. Ostatnia aria. ¦mieræ. Kurtyna. Moment, a gdzie Archanio³? Gdzie dusza id±ca do nieba? Ca³y bud¿et na defekty specjalnie poszed³ w I akcie??? Podsumowanie: + muzyka a wrêcz MUZYKA + Mefistofeles. Jedyny cz³owiek w ca³ym przedstawieniu. Reszta to automatony tañcz±ce jak zosta³y zaprogramowane. + ukryta tre¶æ do odczytania. Bo ca³a rozgrywka idzie o te automatony nie do koñca zaprogramowane. + symbolizm (czê¶ciowo), który t³umaczy g³êbsz± warstwê opowie¶ci. Bo na pocz±tku Faust mia³ szansê. Ale nie da³ rady i siê sprzeda³ za m³odo¶æ. Sprzeda³, wiêc symbolicznie ubiera siê najpierw jak Mefisto, a gdy jest ju¿ ca³kowicie pogr±¿ony, to zmienia ubiór na czarny. Bo ju¿ nie ma dla niego szansy. A tak naprawdê rozgrywka idzie o Ma³gorzatê, a Faust jest tylko pionkiem, dziêki któremu mozna j± z³amaæ. + ubiory. Bo mi sie podoba³y (nie mówie tutaj o czerwonych anio³kach) ~ scenografia. S± elementy genialne (pracownia Fausta modulo papuga), elementy dobre (ulica + czê¶ciowo góry) i elementy totalnie z³achane takie jak ko¶ció³ czy lataj±cy obelisk... - elementy surrealizmu. Mimo, i¿ by³o ich stosunkowo niewiele, to jednak ca³kowicie zniszczy³y przedstawienie. Sorry. Taka jest prawda. Wilson przekombinowa³. - wyciêcie fragmentów opery. No i tutaj Wilson przegi±³ na maksa. Owszem. Ze wzgledu na "wizje artystyczn±" zrozumia³bym wyciêcie niektórych fragmentów. Ale wywalenie fragmentów krytycznych dla sztuki? Tego siê nie wybacza. I taki jest ostateczny werdykt. Idziecie na w³asne ryzyko. Ostrzega³em. Jak kto¶ lubi przeintelektualizowane metody przes³ania tre¶ci, ogladanie opery z librettem w rêku, ¶ledzenie wyciêtych fragmentów i domyslanie siê na ich podstawie co Wilson mia³ na mysli to bêdzie zadowolony. Ja niestety nie moge poleciæ tej opery wszystkim. A mog³o byæ naprawdê Bardzo Dobrze.
¶roda, 25 listopada 2009
Kultura Wy¿sza
Ostatni raz w Teatrze Narodowym by³em... eeee... Mo¿e z wycieczk± w podstawówce. Teraz siê wybra³em pyrgniêty przez socjopattern wie¶ci± o balecie do muzyki Kurta Weilla. Nie ukrywam, i¿ zaryzykowa³em. Jestem tzw. niewyrobionym widzem. Ostatni utwór sceniczny jaki widzia³em, to "Evil Dead: The Musical". Jak widzê balet w TV, to zmieniam kana³, a jak operê (w³osk±), to jeszcze szybciej. Ale... Kurt Weill, to Kurt Weill. Najwy¿ej zamknê oczy i bêdê s³ucha³ aran¿acji. Poszli¶my. Zajêli¶my miejsca honorowe czyli pierwszy rz±d, bo na inne ju¿ nie by³o biletów (dygresja - Teatr Narodowy ma bardzo fajny system sprzeda¿y internetowej). Szybki rzut oka do fosy (czy jak siê to miejsce z orkiestr± nazywa) wykaza³ obecno¶æ band¿oli i harmonii. Czyli jest szansa, ¿e jednak nie bêdzie to kicha. A potem rozleg³y sie pierwsze nuty chyba najbardziej znanego utworu Weilla - "Die Moritat von Mackie Messer". W wykonaniu Ma³gorzaty Walewskiej. W oryginale. I ju¿ na sam ten utwór warto by³o przyj¶æ. Teraz zacznie siê opis subiektywny pisany przez profana, wiêc jak kto wra¿liwy to niech nie czyta. Wiêc tak. Nie znam symboliki baletu, a wiem, ¿e taka jest. Przez wiêkszo¶æ spektaklu traktowa³em to co siê dzieje na scenie jako ludzk± wizualizacjê do muzyki. Balet nie jest uniwersalnym jêzykiem przekazywania tre¶ci. Po spektaklu okaza³o siê, ze ka¿dy mia³ inn± interpretacjê tego co widzia³ w niektórych czê¶ciach. Choreografia. No có¿. Balet nowoczesny. Obrazy abstrakcyjne. Jeden ciort. Oczywi¶cie by³y wyj±tki. Muszê przyznaæ, ¿e dwa momenty spektaklu, czyli zlanie siê narodu "umundurowanego" i "cywilnego" w jeden twór oraz brutalne przej¶cie kolorów jazzu w USA do duchów Berlina by³o zrobione genialnie i za to Pastorowi wielkie brawa siê nale¿±. W³a¶nie. Kolory. W jakiej¶ recenzji przeczyta³em o "barwnym widowisku". Niech recenzent nie pali wiêcej tego gówna. Widowisko jest praktycznie monochromatyczne. Kolory wystêpuj± tylko tam, gdzie jest potrzebne bardzo wyra¼ne podkre¶lenie danej postaci lub skrajno¶ci. S³usznym pomys³em (IMHO oczywi¶cie) by³o do³o¿enie multimediów. Wy¶wietlane obrazy, czasem statyczne, czasem nie, w wyra¼ny sposób dodawa³y g³êbiê muzyce. A i poprawia³y znaczenie ca³ego przes³ania. Muzyka... Tutaj autor moim zdaniem nieco przesadzi³ na sam koniec. Operowe aran¿acje znios³em, o dziwo, w miarê nie¼le (choæ w jednym przypadku mia³em spore problemy ¿eby utwór rozpoznaæ). Nale¿y pamiêtaæ, ¿e Weill komponowa³ muzykê z bardzo szerokiego spektrum zakresów. Ci którzy znaj± jedynie "Balladê o Mackie Majchrze" albo "Alabama Song" mog± siê nie¼le zdziwiæ du¿ym udzia³em muzyki powa¿nej w jego twórczo¶ci. I do momentu gdy w³a¶nie ta muzyka (przeplatana kawa³kami "kawiarnianymi") by³a przedstawieniu by³o dobrze. Niestety przedostatnim utworem by³ miks rockowych interpretacji. I to by³o z dupy. Lubiê Bowiego. Lubiê Waitsa. Ale nie w takim miksie i w takim (wydaje siê, ¿e na si³ê zrobionym) wklejeniu. Co innego, jakby to puszczono na "zamkniêcie kurtyny". Ogólnie: Ma³gorzata Walewska - klasa sama w sobie. Kacper ¯elazko - jeszcze o nim us³yszymy. Pieniêdzy wydanych nie ¿a³ujê. Balet to kawa³ ciê¿kiej, fizycznej pracy. Wystawa Modrzejewskiej ciekawa. Moim zdaniem warto i¶æ, nawet je¶li kto¶ jest z poza krêgu mi³o¶ników opery/baletu, ¿eby zobaczyæ co¶ nowego. A. Jeszcze jedno. Je¶li czyta to kto¶ z zespo³u - zacznijcie karmiæ femme-fatale. Przeflancowanie
Zmieni³em pracê. Ju¿ jaki¶ czas temu, ale dopiero teraz o tym piszê, ¿eby mieæ jaki¶ materia³ pogl±dowy. Jest Dobrze. Pracujê z inteligentnymi lud¼mi. Wreszcie. Dodatkowo s± normalni. A i praca jest ciekawa, wiêc naprawdê jest fajnie. Teraz zobaczymy co przyniesie przysz³o¶æ.
¶roda, 07 pa¼dziernika 2009
Urbi et orbi
...czyli ¶wiatu ca³emu pracê sw± poni¿sz± oddajê. Bierzcie i korzystajcie. Przerabiajcie i ulepszajcie, lecz w creditsach wspomnijcie autora. Teraz gar¶æ s³ów kluczowych, ¿eby ³atwo by³o znale¿æ. iPhone (oraz iPod Touch) zosta³y tak g³upio przez Apple pomy¶lane, ¿e o ile mo¿esz na nie wrzuciæ muzykê i wideo (aczkolwiek tylko przez iTunes) to ze sprzêtu ju¿ ich z powrotem nie zgrasz. Mo¿esz najwy¿ej skasowaæ. Co to oznacza? Proste. Je¶li chcesz sobie zaktualizowaæ oprogramowanie, a muzykê czy teledyski wrzuca³e¶ z mp3 itp formatów oraz jednocze¶nie nie kaza³e¶ iTunesom robiæ kopii tego co wrzucasz, to jeste¶ w dupie. Ciemnej i g³êbokiej. Nie lêkaj siê jednak. Jest szansa na ratunek. Zak³adam, i¿ posiadasz system Windows (pod czym¶ te iTunesy musz± chodziæ). Bêdzie ci te¿ potrzebny linux. Mo¿e byæ jaki¶ Live-CD (np. Ubuntu które mo¿esz ¶ci±gn±æ legalnie i za darmo albo dostaæ ju¿ wypalone). Niestety bêdzie potrzebna podstawowa znajomo¶æ klikania. A! Bêdziesz potrzebowa³ te¿ trochê miejsca na dysku. Tak jakie¶ 2x tyle ile trzymasz muzyki i wideo na swoim iPhonie/iPodzie Po pierwsze musisz sie dostaæ do systemu plików. Je¶li przewiduj±co zrobi³e¶ jailbreak, to problemu praktycznie nie masz. Je¶li jednak nie w³ama³e¶ siê do swojego sprzêtu, to spróbuj programu iFunBox (pod Windows). Powinien dac radê. Co trzeba zrobiæ? Skopiowac w ustronne miejsce katalog: /private/var/mobile/Media/iTunes_Control/Music Nastêpnie przygotowaæ plac boju: - pusty katalog (najlepiej bezpo¶rednio na C:\) - do tego katalogu skopiowaæ wszystkie pliki z ustronnego miejsca ALE! tylko pliki, nie katalogi Fdwiecyferki - tu masz mieæ tylko du¿o plików z tych katalogów (polecam Total Commandera) - [opcjonalnie] skasowaæ katalog Music z ustronnego miejsca - ju¿ nam siê nie przyda, a miejsca niech nie zabiera - nastêpnie w naszym katalogu z du¿± ilo¶ci± plików o dziwnych, czteroliterowych nazwach trzeba stworzyæ katalogi o nazwach READY oraz DATABASE - do katalogu DATABASE trzeba z iPhona/iPoda skopiowaæ dwa pliki: /private/var/mobile/Media/iTunes_Control/iTunes/iTunes Library.itlp/Library.itdb oraz /private/var/mobile/Media/iTunes_Control/iTunes/iTunes Library.itlp/Locations.itdb to s± bazy w których Apple trzyma sobie m.in. nazwy plików i ich nazwy rzeczywiste - i to jest wszystko co mo¿emy zrobiæ pod Windows. LINUX TIME!!! czyli proszê uruchomiæ linuksa i wróciæ do tej notki. Witam z powrotem. Je¶li to twój pierwszy raz z linuksem, to mam nadziejê ¿e ¶ci±gn±³es sobie Ubuntu, bo pod ten system bêd± podpowiedzi dla pocz±tkuj±cych. Mam równiez nadziejê, ¿e uruchomi³o ci siê po³±czenie z internetem (jesli nie, to od¿a³uj na piwo/pizzê i znajd¼ kogo¶ kto siê troszkê zna na linuksie. Albo poguglaj) - Musisz teraz znale¼æ katalog, w którym masz wszystkie swoje pliki. Jedyne co mogê zasugerowaæ to kilkn±æ na górnej belce w "Miejsca" a nastêpnie w swój dysk z Windowsami. A potem to ju¿ wyklikaæ jak zwykle. Teraz bêdzie pod górkê niestety. Trzeba bêdzie doinstalowaæ system bazodanowy oraz Sprytny Skrypcik - najpierw uruchomimy terminal, czyli klikamy na górnej belce w "Aplikacje" potem "Akcesoria" i na koñcu w "Terminal" - w tym okienku co siê otworzy³o wpisz sudo aptitude install sqlite3 Je¶li siê bêdzie o co¶ pytaæ, to klep w enter. To m±dry system i nic nie zepsujesz. Jak skoñczy mieszaæ mo¿esz sobie pogratulowaæ. No to teraz najtrudniejsza sprawa. Sprytny Skrypcik. Skrypt jest sprytny, ale g³upi i sam twoich plików nie znajdzie. Trzeba go uruchamiaæ tam gdzie one s±. - popatrz teraz na pulpit. Masz otwarte okno ze swoimi plikami, masz otwarty terminal i powinna siê tez gdzie¶ pêtaæ ikonka twojego dysku z Windowsami. Jest? Jest. Widzisz jak siê nazywa? ¦wietnie. - zacznij wpisywaæ do terminala: cd /media/ - wpisa³e¶? No to teraz naci¶nij Tab. Dwa razy. Wyskoczyly jakie¶ nazwy w tym nazwa twojego dysku z Windowsami. Wpisz pocz±tek jego nazwy. Naci¶nij tab. £OOOO!!! Automagicznie wpisa³o ca³± nazwê! No to jedziemy dalej w tym stylu, tak aby doj¶æ do nazwy katalogu z twoimi plikami do uratowania. W idealnym ¶wiecie bêdziê to pewnie wygl±da³o na przyk³ad: cd /media/Windows/Pliki\ do\ odzyskania\ (Mówi³em, ¿eby katalog zrobiæ bezpo¶rednio na C? Mówi³em) - no to naci¶nij Enter. Ju¿ prawie jeste¶my na koñcu. - wpisz: gedit odzyskaj_moje_pliki.sh Otworzy³o siê co¶! Prosty edytor tekstu. - skopiuj do niego to co poni¿ej: #!/bin/bash # Rescue videos (and music) from iPod Touch v1.0 # This software is OpenSource # ...not guaranteed to work... # It will search for all files from current directory in databases echo "Let's begin..." for i in *.m* echo "DONE!" Bez strachu. Ctrl-c i Ctrl-v dzia³a. - mo¿na zamkn±æ edytor. Czy zapisaæ? Oczywi¶cie, ¿e zapisaæ! - wpisz sh ./odzyskaj_moje_pliki.sh Komputer zacznie mieliæ a jak skoñczy, to w katalogu READY bêdziesz mia³ swoje pliki z dobrymi nazwami. A teraz kilka uwag. 1. Po cholerê siê tak mêczyæ? Nie wystarczy skopiowac sobie ca³y katalog /private/var/mobile/Media/iTunes_Control/ gdzies na dysk a potem go z powrotem skopiowaæ na iPhona/iPoda? Mo¿e wystarczy, mo¿e nie. Po aktualizacji systemu z 3.0 do 3.1 okazalo siê, ¿e owszem, prawie wszystko jest, ale ok³adki siê rozjecha³y i zniknê³o kilka filmików. (Ratunek = odzyskaæ powy¿sz± metoda pliki, skasowaæ media z iTunes a nastêpnie rêcznie, skasowaæ wszystkie pliki z tych katalogów Fxx /lae nie same katalogi/ oraz wszystko co jest w /private/var/mobile/Media/iTunes_Control/iTunes/iTunes Library.itlp) 2. Czy co¶ mo¿emy sobie popsuæ? Raczej nie - dlatego skrypt kopiuje, a nie przenosi pliki. 3. Co mo¿e pój¶æ ¼le? Pliku o danej nazwie mo¿e nie byc w bazie. Nie wiem czemu. Mia³em dwa takie pliki. Sprytny Skrypt, jak widaæ, jest pisany na kolanie, ale u mnie zadzia³a³. Je¶li macie jakie¶ uwagi - piszcie w komentarzach. Je¶li bêdziecie sie za bardzo nabijaæ, to moja duma wprowadzi moderacjê komci. UPDATE Apple zamiesza³o w formacie bazy. Teraz nazwa nie jest w 44 ale w 47 kolumnie. A jak skrypcik nie dzia³a, to pokasujcie spacje z przodu |